Doskonale znany jeleniogórskiej publiczności zespół Leniwiec wydał siódmy krążek. Premiera płyty pt. „Raj” miała miejsce 9 września.
Leniwiec gra melodyjną, czadową mieszankę punk-rocka, reggae i ska wzbogaconą dźwiękami saksofonu, akordeonu i puzonu. Dochodzą do tego zazwyczaj zaangażowane i polityczne, ale czasem też zupełnie niepoważne, teksty. Muzyka w ich wykonaniu to nie tylko mocne hasła o sprawach, które uważają za słuszne i ważne, ale też zabawa, dowcip i humor.

W maju 2001 po sześciu latach działalności ukazała się debiutancka płyta zespołu zatytułowana: „Z tarczą lub na tarczy”. Po wysłuchaniu tego materiału Jurek Owsiak zaprosił Leniwca na Przystanek Woodstock. Występ na tym festiwalu był dla muzyków wydarzeniem niezapomnianym.

W Radiu Orbit pojawili się w 2013 roku po wydaniu płyty "Rozpaczliwie wolny (Piosenki Edwarda Stachury)" z której piosenka "Introit (Pieśń na wejście)" stała się jedną z najpopularniejszych na liście Top Orbit w roku 2013.

Najnowsza płyta „Raj” to przebojowa mieszanka ostrego grania punkowego z klimatami ska, reggae i folk. Wartość płyty podnosi udział gości. Tym razem Leniwiec zaprosił Smalca (Gaga/Zielone Żabki), Jacka Stęszewskiego (Koniec Świata) oraz Nyla. Nie da się nie wspomnieć o doskonałych tekstach – za pióra chwycili Mucha a także Jacek Stęszewski oraz włocławski poeta Paweł Jasiński.



Recenzja:
Niby leniwiec, a jednak kameleon – oto najprostsze, jak się zdaje, podsumowanie działalności jeleniogórskiego sekstetu. Od chwili powstania dwadzieścia dwa lata temu zespół przeszedł tak liczne metamorfozy, że ten, kto nie sięgał po jego twórczość od czasu wydanego w roku 2001 Z tarczą lub na tarczy, może mieć problemy, by go rozpoznać. Dobrą okazją, aby nadrobić zaległości jest wydany przed kilkoma dniami Raj – obraz Leniwca AD 2016, który pozwala ocenić, czy wszystkie zmiany istotnie wyszły in plus.

Choć twierdzić można, że punk rock i ska to, mimo oczywistych różnic, gatunki dziwnie sobie bliskie (kto nie wierzy, niech sięgnie po Rancid), w Polsce ich wzajemne wpływy wydają się szczególnie silne. Jeżeli zaś z czegoś Leniwiec słynął, to właśnie z inteligentnego łączenia ostrej, buntowniczej muzyki z wpływami dźwięków o proweniencji jednoznacznie jamajskiej. Za ów egzotyczny sznyt odpowiadała zresztą rozbudowana sekcja dęciaków, przeplatanych chropowatym riffem przesterowanej gitary. Jak jednak zapewne zauważyliście, przy opisywaniu ram stylistycznych, w jakich poruszali się jeleniogórzanie, używam konsekwentnie czasu przeszłego. Raj jest bowiem pod tym względem małą rewolucją – otóż punk rocka nie ma tu praktycznie wcale. Pierwszą połowę płyty zdecydowanie zdominowało ska, wymieszane z klasycznym rockiem, czego najbardziej reprezentatywnym przykładem jest singlowe Moje miasto. Rozbudowane sekcje saksofonów i puzonów podbito kostkowanymi partiami gitary, co całości nadaje specyficznego klimaciku, podkręcanego niekiedy naprawdę dobrymi tekstami (Miłość jak z horroru). Taka stylistyka stanowi punkt wyjścia dla wycieczek bliższych lub dalszych – w kierunku reggae (Raj), folku (Moje Karkonosze; 22 kolejki wódki) oraz hard rocka (Psy). Jeżeli zaś w tym tłumie punk rock gdzieś się pojawia, to w drugiej połowie, w której krążek na krótko pokazuje stępiony, ale mimo wszystko pazur. Powiedzmy sobie jednak szczerze: tacy Chłopcy z Placu Broni nijak mają się do ostrzejszych numerów Farben Lehre, nie mówiąc już o prawdziwych tuzach melodyjnego hardcore’u. Zwłaszcza, że produkcja nie potrafi tych momentów wydobyć – zdecydowanie najmocniej brzmi bonusowy kawałek Chłopaki urodzeni po Wembley, który wydaje się nagrany na potrzeby innej płyty, reszcie zaś nadano sympatyczny, ciepły sznyt.

To jednak uwaga poboczna, zwłaszcza jeżeli zestawimy ją z innymi mankamentami Raju. Bo choć nie sposób odmówić, że kawałki z tego albumu – głównie za sprawą sporej mocy – będą brzmieć dobrze na juwenaliowych imprezach czy w zatłoczonych klubach, to w domowym zaciszu nieco tracą. Najbardziej irytuje eklektyzm, będący prawdziwą chorobą tej płyty. Weźmy Miłość jak z horroru – punktowany początek idealnie oddaje zamysł na piosenkę inspirowaną horror punkiem, ale po chwili pojawia się refren zagrany w rytmie ska, zaś całość wieńczy zakończenie, którego nie powstydziłoby się Iron Maiden. Brzmi to tak, jak gdyby Leniwiec postanowił, że każda z piosenek będzie najkrótszym możliwym streszczeniem jego stylu. W tej sytuacji pytanie o spójność stylistyczną może mieć wyłącznie charakter retoryczny. Inna kwestia dotyczy wokalu. Choć Agnieszka Szpargała potrafi niekiedy nadać swojemu głosowi niezłą chrypę (Chłopcy z Placu Broni), to w innych miejscach kojarzy się on z twórczością Łez, co bynajmniej uroku Leniwcowi nie przydaje. Całe szczęście rzadko kiedy jej wokal występuje solo – zazwyczaj tworzy on duet z męskim, co zdecydowanie ratuje sprawę. Nie pomaga to jednak przy kolejnej przypadłości – braku naprawdę zapamiętywalnych melodii. Te, choć bywają niekiedy sympatyczne, to równie często trącają ludycznością; trudno rzecz jasna oczekiwać czegoś innego po płycie z założenia folkowej, ale tego, jak pisać przejmujące kawałki, z których nie wyłazi góralszczyzna, świetnie uczyło KSU. Leniwiec na tym tle wypada przeciętnie, czego najlepszym dowodem są Moje Karkonosze, które do Moich Bieszczad mają się niestety nijak.

Nie są to wprawdzie wady, które powinny zniechęcać do przesłuchania Raju, ale uzasadniają one notę końcową. Najnowszy krążek Leniwca to zestaw sympatycznych, całkiem przebojowych piosenek, które wygrywają rewelacyjnymi niekiedy momentami. Trudno jednak powiedzieć, by płyta broniła się od początku do końca. Ale jako że Leniwiec jest jedyny w swoim rodzaju, a konkurencja nieliczna (prócz Bladych Loków nic nie przychodzi mi do głowy), można po ten krążek z ciekawości sięgnąć. Kto wie? Może okaże się on dla Was bardziej przekonujący niż dla mnie.
Jacek Jarocki

Kup płytę CD

Lista utworów:  
1. Moje miasto
2. Psy
3. Miłość jak z horroru
4. Raj
5. Edelman
6. Mandela
7. Take On Me
8. Moje Karkonosze
9. Królowa nocy
10. Chłopcy z Placu Broni
11. 22 kolejki wódki
12. Tak mnie to bawi
13. Moje Karkonosze akustycznie

Data wydania: 09.09.2016
Wydawca: MYSTIC PRODUCTION

Skład:
Agnieszka „Agis” Szpargała – sax, wokal (w Leniwcu od 2008).
Zbigniew “Mucha” Muczyński – wokal, gitara (od 1994).
Paweł “Cyna” Nykiel – puzon, akordeon, chórki (od 1997).
Paweł „Rusek” Wrocławski – gitara (od 2008).
Jakub “Pepesza” Matusiak – perkusja, chórki (od 2011).
Wojciech „Winial” Wiktorski – bas, chórki (od 1994).

https://www.facebook.com/pages/Leniwiec-official
www.leniwiec.eu

e-max.it: your social media marketing partner